czwartek, 4 kwietnia 2013

Rozdział 1

Nogi pod kocem, cała okryta szlafrokiem trzymająca wielki kubek z kakałkiem słuchałam muzyki na fulla z mojego iPoda. Wypłakiwałam smutki, łzy samotności i porzucenia spływały po moich polikach jak wielki strumień wody, który kończył się w gorącym napoju.
        Za czym ja idę? Czy wierzę w miłość? Chyba już nie. Może to było zauroczenie? Sama nie wiem. A czy on ma pojęcie jak bardzo mnie zranił? On w ogóle ma świadomość tego co zrobił? Nie mam pojęcia. A czy ja go kocham? Kocham jak cholera! To czemu z nim zerwałam? Zranił mnie. Jak on mógł mnie zdradzić. Czy da się pokochać inną osobę niż tą którą kochasz? Czy może on w ogóle mnie nie kochał? To chyba była głupia miłość. Jeżeli mogę to tak nazwać. Jejku! Tyle pytań, a zero odpowiedzi. Czy mi się zdaje? To po co te łzy? Myślałam, że to miłość na wieki. Było tak pięknie, rzadko się kłóciliśmy, a jak już to o drobnostki. Tak mi go brakuje, tęsknię za nim. Chciałabym się do niego przytulić, poczuć jego zapach i spojrzeć w te piękne brązowe oczy, które pociągały mnie od początku. Te jego tęczówki miały coś w sobie, coś czego nigdy nie widziałam w nikim innym i chyba już nie zobaczę.
Wsłuchiwałam się w teksty piosenki;
Ile dałbym, by zapomnieć Cię,
Wszystkie chwile te,
Które są na nie,
Bo chcę (Bo chcę)
Nie myśleć o tym już,
Zdmuchnąć wszystkie wspomnienia,
Niczym zaległy kurz,
Tak już (Tak już)
Po prostu nie pamiętać,
Sytuacji, w której serce klęka,
Wiem, nie wyrwę się, chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wiesz i Ty.

        Słowa, takie krótkie, a takie prawdziwe. Tyle zadają bólu i zarazem radości. W końcu muszę o nim zapomnieć, o tym co nas łączyło. To już nie powróci, nigdy nie powróci - powtarzam sobie ciągle. Nie mogę już sprawdzać, czy przypadkiem nie napisał czy nie zostawił wiadomości głosowej. Trzeba zapomnieć. Ale nie potrafię, no co zrobić?
         Odruchowo spojrzałam na telefon, akurat wyświetliła się godzina; 23:23. Ktoś o mnie myśli - powiedziałam na głos, i wybuchłam płaczem. Zawsze wiedziałam, przynajmniej zdawało mi się, że to Remek o mnie myślał. A teraz kto?
Rozciągnęłam nogi, zamknęłam oczy. Chciałam odpocząć od tego wszystkiego. Zapomnieć. Zapomnieć. Zapomnieć. Zapomnieć - powtarzałam w myślach na okrągło. Do mojego pokoju wparowała Zuza.
- No siema! - zawołała z progu drzwi, podeszła do łóżka, zapaliła lampkę nocną i usiadła na fotelu na przeciwko. Spojrzałam na nią zdumiona, zapłakana, z rozmazanym makijażem. - Przyszłam nie w porę? - zapytała.
- A jak myślisz? - spytałam zdumiona, że nie zdaje sobie sprawy dlaczego znajduję się w takim stanie.
- Słuchaj siostra, świat się na nim nie kończy. Poznasz innego, lepszego. Nie gwarantuję ci, że niedługo ale na miłość potrzebny jest czas. Może poznasz jakiegoś przystojniaka przez internet? - zaśmiała się.
- Dla ciebie to śmieszne? Spoko. Możesz już iść.. - chciałam żeby wyszła. Potrzebowałam samotności, potrzeby wypłakania się w poduszkę, a nie natrętnej młodszej siostry, która myśli że wie wszystko najlepiej.
- Dobra, dobra - wstała z fotelu - nie spinaj się tak. Trzymaj się - rzuciła i wyszła z pokoju. Zostałam sama. Tylko ja, moje łzy i nieszczęście które na mnie spadło i mam nadzieję, że niedługo się to na mnie odwróci, bo nie wytrzymam długo w takim napięciu, samotności i straty kogoś kogo kochałam całym sercem.

Siedziałam i płakałam, aż w końcu zasnęłam. Obudziłam się około południa, lekko otworzyłam oczy i patrzałam w sufit. Byłam zaplątana w słuchawkach, które starannie zaczęłam wyplątywać z włosów po czym odłożyłam je na stolik przy moim łóżku i sięgnęłam po telefon. Na mojej twarzy automatycznie zagościł uśmiech, gdy zobaczyłam wiadomość od przyjaciółki.
Wstawaj śpiochu! Przyjdziemy dzisiaj do Ciebie z Pucem
Na ekranie, początkowo było widać tylko "wstawaj śpiochu", więc myślałam, że coś miłego mi napisze - wie co się stało. A ona mi wyjeżdża, że przyjdzie do mnie z chłopakiem. No super, jeszcze tylko tego mi brakowało. Jakby sama nie mogła przyjść, tylko wszędzie zawsze musi z nim przychodzić, nie odstępują siebie na krok. Taaaaak, niby to jest miłość. Super, ale gdyby przynajmniej się nie kłócili codziennie. Co za koszmar. Ile można? I znowu będą się przy mnie migdalić, całować.. Nigdy nie pomyśleli o tym jak ja się czuję. Ja nigdy tak nie robiłam z Remkiem. Inaczej było jak byliśmy we czwórkę, a jak ja byłam sama z Klaudią to NIGDY nie zachowywałam się jak ona. Widocznie moje prośby, wszystko co jej mówiłam nie ma dla niej znaczenia bo ona i tak zrobi co będzie chciała.
Nie mam siły do tego, żeby siedzieć z nimi. Po prostu nie mam. Po dłuższym zastanowieniu odpisałam jej.
No okej, o której przyjdziecie?
Jakbym jej powiedziała, że nie mam ochoty się z nimi widzieć to i tak by przyszli, więc nie było sensu. Postanowiłam, że nie wyjdę dzisiaj z łóżka, po prostu będę cały dzień w nim przesiadywać.
Przeczesałam sobie moją czuprynę palcami, a że mam grube włosy to mi to trochę zajęło by trochę kołtunów rozplątać. Sięgnęłam po pilot ze stolika i włączyłam telewizor, który stoi na szafce. Ostatnio oglądałam TVN, ale nie było nic ciekawego i zaczęłam buszować po kanałach. Zatrzymałam się w końcu na Polsacie, bo miał zacząć się mój, jak to moja mama powiada "nałóg" Dlaczego ja?, ale niestety była reklama. Z telewizora dochodziło ciche dźwięki. Ah no tak, ściszyłam ostatnio by posłuchać muzyki. Gdy ustawiłam dobry dźwięk bym mogła słyszeć, z reklamy wydobył się męski głos "Miłość jest jedną z najpiękniejszych rzeczy na świecie, ale niestety łatwo ją stracić" - telewizja czasami wie co powiedzieć. Ale akurat musieli trafić na moją sytuację... Super.
***
Głośne stukanie o drzwi. Otrząsnęłam się i zauważyłam, że zasnęłam oglądając film. Zerwałam się na równe nogi, wsunęłam różowe, pluszowe kapcie i zawiązując szlafrok w serduszka zeszłam po schodach by otworzyć drzwi.
- Siemka - rzuciła Klaudia, a Puc po niej powtórzył.
- No hej - odpowiedziałam i idąc do kuchni spojrzałam na zegar, pięć po siedemnastej - Herbatki?
- A no poproszę - odpowiedziała - Puc nie chce.
- Okej - odparłam, zaczynając wlewać zimną wodę do czajnika. Z salonu dobiegały dźwięki pieszczot, chichotów, całusów, które były dziełem moich przyjaciół. Od razu zaczęło mi brakować Remka. Odsunęłam krzesło, usiadłam i zaczęłam płakać. Twarz miałam zaspaną i w dodatku całą we łzach. Klaudia do mnie podeszła i przytuliła od tyłu.
- Wszystko będzie dobrze - zaczęła mnie pocieszać.
- Na prawdę w to wierzysz?! - uniosłam się - wolisz się migdalić z Konradem, a ja tu przeżywam piekło!
- Ej, no nie przesadzaj. Znowu ci coś nie pasuje? - zapytała. Ale się wkurzyłam.
- Tak! Nie pasuje mi! Nie widzisz w jakim jestem stanie? Co się ze mną dzieje? Myślałam, że ten dzień spędzimy razem,
- To wcale nie tak - wtrąciła się.
- Daj mi dokończyć! - krzyknęłam na nią - Myślałam, że znajdziesz dla mnie trochę czasu. Ale nie! Musiałaś się najpierw spotkać z Pucem. Nie wytrzymasz bez niego nawet jednego dnia! Jeszcze w dodatku przyszłaś tu do mnie i zamiast być ze mną to ty się... - umilkłam - już nie powiem co.
 
~~~~~~
 Stało się - wysłałam w świat pierwszy rozdział. Śmiało komentujcie co o nim sądzicie, wytykajcie błędy wszystko co chcecie. Wyraźcie swoją opinię i polećcie znajomym ! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz